niedziela, 30 czerwca 2019

Portugalia: Porto

Odwiedziny tego miasta, jak i Portugalii i Hiszpanii w ogóle to moja najdalsza jak do tej pory podróż. Nie ukrywam, że bardzo z tego powodu byłam podekscytowana. Zwiedzanie miasta zostawiłam sobie na koniec trasy św. Jakuba i spędzam tam dwa intensywne dni.
Porto jest drugim co do wielkości portugalskim miastem. Leży nad Oceanem Atlantyckim u ujścia rzeki Duero. Pierwsze historyczne wzmianki o tym mieście pochodzą z V w.n.e. Nazwa "Porto" oznacza port, a od niego nosi nazwę cała Portugalia.





Miejscem, które warto odwiedzić jest niewątpliwie Dworzec Kolejowy São Bento, którego środek jest wyłożony malutkimi kafelkami (azulejos), przedstawiającymi sceny różnych portugalskich wydarzeń historycznych. Kafelki kiedyś były tu drogim i prestiżowym materiałem, zatem budynki które nimi wykładano należały do najzamożniejszych ludzi albo do budowli typu kościoły, pałacyki, etc.


Dla fanów Harrego Portera zdecydowanie polecam odwiedzenie księgarnio- kawiarni Lello & Irmão, która uważana jest za jedną z najpiękniejszych księgarni na świecie.  To ponoć znajdujące się w niej kręte, przyprawiające o zawrót głowy schody były inspiracją dla magicznych opisów J. K. Rowling w Harrym Porterze. Niestety z braku czasu nie udaje mi się jej odwiedzić, a  także stadionu FC Porto. ;(
Obowiązkowym punktem wizyty w Porto jest portowa Dzielnica Ribeira, czyli najstarsza dzielnica Porto. Tu znajduje się masa wąskich uliczek, mnóstwo schodów do pokonania oraz bardzo stare  domostwa. Po długim maratonie starym miastem możemy udać się deptakiem wzdłuż rzeki lub przejść przez kolejny zabytek- most- Ponte Luis I ( Most Ludwika I, łączący brzegi rzeki Douro i ma długość ok 385 m.)







Ale Porto to nie tylko liczne atrakcje turystyczne, kawiarenki nad rzeką, i nocne życie. Dużo tu ubogich dzielnic, slumsów, odrapanych, zaniedbanych budynków. Wędrując tu samemu  wieczorem można dostać  gęsiej skórki.






Dobrym sposobem na spędzenie miłego wieczorku jest zakup wina i udanie się wspomnianym wcześniej Mostem Ludwika I na parkowe wzgórze, gdzie możemy podziwiać przepiękny zachód słońca. Po drugiej stronie mostu znajduje się miasto Vila Nova de Gaia które słynie z magazynów wina porto. Znajduje się tu także wiele barów i piwnic, gdzie można degustować różne rodzaje tego trunku. Z braku czasu niestety i tam nie docieram...





Jeśli chodzi o kuchnie to zdecydowanie polecam udać się do Restaurante Augusto i skosztowanie tam jakiegoś dania z rybą:) Dawno nie jadłam tak dobrej kolacji za nie wygórowane pieniądze. Należy pamiętać, że na kolacje w Portugalii nie należy przychodzić wcześniej niż o 19. Wtedy i tak w restauracjach przesiadują głównie turyści, gdyż Portugalczycy zwykli jadać kolacje późno tj. ok 20:30.  Będąc w Porto nie sposób nie spróbować narodowego przysmaku Portugalii czyli francesinhy. Nie wyjeżdżajcie z Porto bez skosztowania tej potrawy! To kanapka w formie dania zawierająca chleb tostowy, różne rodzaje mięsa, w tym kiełbasę chouriço, posypana serem żółtym i oblana sosem piwnym. Całość zapiekana w piekarniku, a smakuje tak, że na samo wspomnienie aż ślinka leci:). Już szukałam przepisów na ten smakołyk i myślę, że w niedalekiej przyszłości uda mi się ją zrobić :P


Dwa dni zwiedzania Porto w ponad 30 stopniowym upale wykończyły mnie chyba bardziej niż Camino:)
W mojej opinii Porto to nie jest miasto którego centrum można porównać w Krakowem czy Wrocławiem, które są jak dla mnie o wiele ładniejsze. Jest zupełnie inna architektura, zabudowa miasta. Ale nie ukrywam, że są tu też miejsca w których można się zakochać:) Niektórzy mówią, że ładniejsza jest Lizbona. Tu na pewno jest specyficzne to, że zwiedzając jakąś turystyczną atrakcję, nagle znajdujemy się w ubogiej dzielnicy, raz wędrujemy mocno pod górkę, raz  w dół. A, zapomniałabym dodać-  bogiem wciąż tu Cristiano Ronaldo, którego portrety wiszą nawet w kawiarniach czy sklepach spożywczych.
Nie ukrywam, że ta wizyta bardzo otworzyła mnie na kraje półwyspu iberyjskiego. Chociaż myślałam, że portugalski język jest ładniejszy :P 
Chciałabym na pewno jeszcze kiedyś wybrać  się na jakiś city break do  Lizbony. :)

Adeus Portugal! 


                                                                                                                                                                28-30.05.2019 r.